Panel użytkownika
Znajdź prawnika
Jestem prawnikiem
Poleć nas
Poleć naszą stronę znajomemu.
|
- Nr. pytania: 706
- Kategoria: Prawo karne
- Temat pytania: Mściwy policjant.
- Stawka: 40.00 zł
- Data dodania: 2010-10-05 00:54:44
- Status: Udzielono odpowiedzi
- Liczba odsłon: 1124
- Treść pytania:
Witam,
Zacznę od początku, żeby wszystko było jasne i czytelne.
Kilka miesięcy temu, na parkingu wzdłuż wąskiej ulicy, gdzie trudno o miejsce postojowe, zatrzymałem moje auto w okolicy domu pana X w miejscu dozwolonym. Po pewnym czasie przyjechał pan X i nie mogąc nigdzie zaparkować, zatrzymał auto przed bramą do swojej poseji równolegle do drogi. Tym sposobem, stanął tuż za moim samochodem. Akurat w tym samym momencie chciałem wyjechać, więc myślałem, że pan X wyjedzie swoim autem, umożliwiając mi wyjazd, a następnie wjedzie na moje miejsce. Niestety byłem w błędzie. Jednak udało mi się wyjechać i ruszyć w stronę domu. Po przejechaniu może 400m, na światłach podbiega do mnie pan X i krzyczy "teraz wysiądziesz i będziesz mi k.... prostował tablicę", niby że uszkodziłem mu tablice rejestracyjną. Pewny tego, że nie uderzyłem spokojnie odjeżdżam. Po paru tygodniach dostaję telefon od siostry, że policja jest moim miejscu zameldowania z nim i pytają się o mnie. Oskarżają mnie o ucieczkę z miejsca wypadku. Informuję panów policjantów przez telefon gdzie jestem i przyjeżdzają. Okazuje się, że ten pan X zadzownił na policję i podał mój numer rejestracyjny. Po rozmowie z policją, oględzinach, spisaniu protokołu i po burzliwej wymianie zdań z panem X nie przyznaję się do popełnienia wykroczenia i informuję, że chętnie pójdę na drogę sądową z tym panem, w celu udowodnienia mojej racji. Dowiaduję się również, że pan X jest policjantem, ale nie z drogówki, ani nie śledczym. Sprawa przycich, wniosku do sądu pewnie nie ma.
Dzisiaj, wyjeżdzam z parkingu z supermarketu i nagle syrena nieoznakowanego auta policyjnego. Następnie nakaz zjazdu za "radiowozem" i patrze, a tu pan X podchodzi do mnie, bez mudnuru, na szybcika rzuca Komenda Miejska Policji i prosi o dokumenty. Pierwsze co robię, to ja go proszę o dokumenty. Pokazuje od niechcenia, że prawie nic nie widzę. Nadal sie nie przedstawia. Mówi, że nie przepuściłem pieszych i nie zatrzymałem się przed znakiem stop. Ok, fakt nie zatrzymałem się przed znakiem, lecz tylko zredukowałem prędkość i upewniwszy się, że nic nie jedzie, wyjechałem. Natomiast nie przepuszczenie pieszych, to już bajka. Dwie osoby, które zbliżały się w kierunku przejścia były w takiej odległości od przejścia, że dopiero, gdy ja juz przez nie przejeżdżałem, one do niego dopiero dochodziły. Przyjąłem mandat za znak stopu, nie przyjąłem za przejście dla pieszych. Zapewne dostanę wezwanie do sądu grodzkiego. Policjant spisał również pasażerkę mojego auta, sprawdził czy mam trójkąt i gaśnicę, prosił o otwarcie bagażnika itp. Czy miał do tego prawo mimo iż nie popełniłem przestępstwa, a jedynie wykroczenie? Zapytał się też, skąd mam telefon itp. ewidentnie było widać, że szukał czegoś do czego może się jeszcze przyczepić.
Pytanie, jak mogę udowodnić swoją niewinność odnośnie przejścia dla pieszych? Czy mogę powołać się na przekroczenie uprawnień przez policjanta i wykorzystywanie pozycji służbowej do rozwiązywania prywatnych porachunków?
Dodam, że :
przejście było na terenie centrum handlowego, ale nie na parkingu podziemnym. nie posiadało znaków pionowych, nie było oświetlone (a całe zdarzenie miało miejsce po zmroku). Kobiety były prawdopodobnie za zielenią i słupem, które ograniczały widoczność w tym miejscu, w czasie gdy jak przejeżdzałem przez pasy. Jednak mimo to zachowałem szczególna ostrożność. Policjantów, jak na każdym partolu jest dwóch. Ja też mam świadka w charakterze mojej pasażerki. Czy zrobić zdjęcie miejsca zdarzenia z punktu widzenia kierowcy samochodu i przedstawić na rozprawie jako dowód? Jaką najlepiej przyjąć linię obrony? Narazie to są słowa moje i mojego świadka przeciwko zeznaniom policjantów. Dodam, że nie było to auto z wideo-rejestratorem. Proszę o pomoc i wskazanie właściwej argumentacji obrony. Nie mam zamiaru płacić mandat za coś, czego nie popełniłem.
Odpowiedź prawnika
2010-10-14 12:18:57
Witam serdecznie,
Istotnie znalazł się Pan oczywiście nie ze swej winy w sytuacji, co najmniej niezręcznej. Z Pańskich opowieści wynika, iż rzeczywiście funkcjonariusz Policji może zachowywać się pod wpływem emocji spowodowanych zdarzeniem, jakie miało miejsce przed domem.
Trzymając się szczegółów sprawy stwierdzić należy, że Art. 26. 1. Ustawy o ruchu drogowym stanowi, że kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
Tylko wówczas, kiedy pieszy znajduje się na przejściu, bądź bezpośrednio przed nim przyjąć należy, iż kierowca ma obowiązek zatrzymania się i przepuszczenia.
Z opisanego zdarzenie nie wynika, że piesi
[...] Prawnik odpowiadajacy na to pytanie udostępnił do wglądu tylko 30% odpowiedzi.
Dodatkowe pytanie użytkownika
Witam!
Dziękuję za odpowiedź. Z tego co przeczytałem na różnych forach prawnych, zazwyczaj jest tak, że jakiaś osoba pracująca w sądzie próbuje wyrobić 200% normy i wszystkie sprawy, w których nie ma żadnych dowodów lub zeznań świadków z zewnątrz rozważa na korzyść policji.
Mam zatem dodakowe pytanie:
Jeżeli sąd da wiarę policjantowi w sprawie mandatu, jakie wówczas mogę zrobić kroki, aby udowodnić swoją niewinność? Prosiłbym o rozpisanie odpowiedzi najlepiej w punktach. np:
1. oddalenie powództwa - sąd XXX
2. ...... - ......
3. itd.
Odpowiedź prawnika
Witam ponownie,
1/ złożenie sprzeciwu od postanownia sądu- to jedyne możliwe zachowanie.
Trochę błędnie Pan podchodzi do kwestii dowodu. Proszę pamiętać, że to nie Pan udowadnia swoją niewinność
[...] Prawnik odpowiadajacy na to pytanie udostępnił do wglądu tylko 30% odpowiedzi.
- Beata Kielar- Tammert
- Biuro Doradztwa Prawnego JURIS
- Gwarków 8/10
- 44-122 Gliwice
- 032 332 69 03
|