Panel użytkownika
Znajdź prawnika
Jestem prawnikiem
Poleć nas
Poleć naszą stronę znajomemu.
|
- Nr. pytania: 541
- Kategoria: Prawo karne
- Temat pytania: 178a paragraf 1 kk.
- Stawka: 50.00 zł
- Data dodania: 2010-04-02 19:26:43
- Status: Udzielono odpowiedzi
- Liczba odsłon: 3024
- Treść pytania:
Ponad osiem miesięcy temu, kiedy wracałem o godz. 9 z zakupów, podczas przejeżdżania przez przejście dla pieszych (światło zielone dla ruchu kołowego) niespodziewanie wskoczył na jezdnię, z mojej lewej strony, pies (50 kilo labladora) i uderzył w lewy przedni błotnik mojego samochodu. Właściciel psa znajdował się wówczas po przeciwnej stronie jezdni co jego biegnący za nim pupil. Zjechałem na pobocze (4-5 metrów za miejscem zdarzenia), wysiadłem z samochodu w celu zaproponowania pomocy. Spotkałem się z lawiną wyzwisk oraz wyraźnym zamiarem bójki ze strony grupy ludzi otaczających właściciela. Hałas wycie kręcącego się koło właściciela psa, widmo rękoczynów spowodowały, że odjechałem do domu. Po około godzinie zadzwonił do mnie znajomy twierdząc, że policja poszukuje uczestnika zdarzenia. Zadzwoniłem na numer alarmowy, zgłaszając się w związku ze sprawą. Poproszono mnie o przyjazd na miejsce zdarzenia. Poinformowałem swojego rozmówcę, że po zdarzeniu wypiłem alkohol, w związku z tym zapraszam do siebie. Nalegano jednak abym pojechał na miejsce. Zrobiłem to korzystając z taksówki. Czekałem na miejscu, około pól godziny, na przyjazd patrolu. Policja po przyjeździe zbadała mnie alkomatem stwierdzając spożycie. Zostałem zawieziony na badanie krwi (Retrospektywa). Po badaniu odebrano mi prawo jazdy. W dwa miesiące po zdarzeniu poszedłem do prokuratury dowiedzieć się czegoś w swojej sprawie. Urlop, piękne lato, brak możliwości użytkowania pojazdu - więc idę. Moja wizyta jakby coś poruszyła. Było trzy miesiące po zdarzeniu, aż tu nagle dostaję pismo z prokuratury o postawieniu zarzutów. Poprosiłem o pomoc prawnika. Złożyłem odwołanie chcąc odzyskać swoje prawko. Sąd apelacyjny odrzucił je podpierając się opinią biegłego dającą mu przesłanki iż mogłem spożyć przed zdarzeniem. Widziałem orzeczenie biegłego, z którego każdy morze sobie wyczytać co chce. Stwierdza on w dwóch punktach, że 1-może pił 2- może nie pił. Powalający i jednoznaczny dowód. Jedyny zresztą jaki prokurator ma przeciwko mnie. Nikt ze świadków zdarzenia nie stwierdził oznak alkoholu. Nadmienię też, że był świadek który rozmawiał ze mną na kilka minut przed zdarzeniem (był on przesłuchiwany w sprawie) i potwierdza brak zapachu czy jakichkolwiek oznak picia. Wychodzi więc na to, że zabrano mi praktycznie prawko za przyjazd taksówką (teraz głupi wiem, że powinienem zamiast ułatwić policji robotę, jechać na ryby. Z całą pewnością tak zrobię w przyszłości). W czasie oczekiwania na efekty błyskawicznej pracy prokuratury (osiem miesięcy) poszukałem sobie informacji na temat retrospektywnego badania krwi. Odnalazłem wytyczne Uniwersytetu Jagielońskiego z 2004 roku dla zakładów medycyny sądowej. Jednym z czterech punktów wykluczających przeprowadzenie takiego badania jest spożycie po zdarzeniu. Punkt ten został zignorowany. Nie zostałem również poinformowany o tym, że w ciągu godziny pomiędzy pobraniami krwi nie wolno palić papierosów (wypaliłem dwa lub trzy w towarzystwie policjanta, czuwającego w tym czasie nad moim bezpieczeństwem), Pomimo iż poinformowałem lekarza pobierającego próbki, że jestem nadciśnieniowcem nie dokonano pomiaru ciśnienia, a jest ono jedną z wartości używanych przy obliczeniach retrospektywnych. Według mojej oceny ten dowodowy czarny koń prokuratorski jest g... wart. Reasumując (w końcu). Spędziłem ostatnie osiem miesięcy żyjąc w ciągłym stresie i nie rozumiem dlaczego to tyle trwa, czego ode mnie właściwie chcą. Całkowicie został zakłócony mój tryb życia i porządek dnia. Budzę się codziennie (niezmiennie od kilku lat) o czwartej rano. Do zdarzenia na ogół jeździłem rano na jakieś ryby, grzyby. Wracając do do domu robiłem poranne zakupy i budziłem rodzinę. W dalszym ciągu budzę się co rano ale niestety nie mogę robić tego co zwykle. Mogę natomiast siedzieć i niezmiennie rozmyślać czego oni ode mnie chcą i kiedy to się wreszcie skończy. Mam już znowu sygnał o aktywności prokuratora. Po dokładnie ośmiu miesiącach złożył do sądu akt oskarżenia. Mam nadzieję że zostanie on podjęty przez sąd jeszcze w tej dziesięciolatce. Zostanie także rozpatrzony na moją korzyść. Jeżeli tak będzie (w co w swojej naiwności wierzę) to czy mogę dochodzić odszkodowania za bezpodstawne zatrzymanie uprawnień do prowadzenia pojazdów. Jeśli tak to proszę o informację jak duże mogą być moje roszczenia. Proszę również o opinię czy tak długie dochodzenie wyżej wspominanego Sherlocka to u nas norma i czy faktycznie prokurator może bez orzeczenia sądu robić sobie co i jak długo mu się podoba. W końcu w czasie, kiedy miało miejsce całe zdarzenie istniały jeszcze sądy grodzkie.
Odpowiedź prawnika
2010-04-03 13:16:48
Szanowny Panie,
Rzeczywiście, przedstawiona przez Pana sytuacja, to zlepek nieszczęśliwych okoliczności, skumulowanych na Pańskie nieszczęście w jednym miejscu i czasie.
Analizując opisany stan faktyczny, zacząć należałoby w istocie od zbadania kwestii opieszałości prokuratora w podejmowaniu działań zmierzających do wyjaśnienia sprawy.
Jako osoba podejrzana miał Pan możliwość przeglądania akt sprawy, będąc zaś osobą podejrzaną przysługiwało Panu prawo do złożenia skargi na opieszałość prokuratora, którą to skargę składa się do prokuratora nadrzędnego nad prowadzącym postępowanie celem weryfikacji działań prokuratorskich.
Zgodnie z kodeksem postępowania karnego zażalenie na postanowienia i zarządzenia oraz na inne czynności prokuratora w postępowaniu przygotowawczym, rozpoznaje prokurator bezpośrednio przełożony.
Postępowanie przygotowawcze prowadzi lub nadzoruje prokurator, a w zakresie przewidzianym w ustawie prowadzi je Policja. W wypadkach przewidzianych w ustawie uprawnienia Policji przysługują innym organom. kreślone w ustawie czynności w postępowaniu przygotowawczym przeprowadza sąd. To jedna z odpowiedzi na Pańskie pytanie.
Postępowanie przygotowawcze do wniesienia aktu oskarżenia bądź odpowiednio umorzenia postępowania trwa w zależności od tego czy toczy się w ramach śledztwa czy dochodzenia.
Art. 310 § 1 kpk., stanowi, że śledztwo powinno być ukończone w ciągu 3 miesięcy.
§ 2 W uzasadnionych wypadkach okres śledztwa może być przedłużony na dalszy czas oznaczony przez prokuratora nadzorującego śledztwo lub prokuratora bezpośrednio przełożonego wobec prokuratora, który prowadzi śledztwo, nie dłuższy jednak niż rok. W szczególnie uzasadnionych wypadkach właściwy prokurator bezpośrednio przełożony wobec prokuratora nadzorującego lub prowadzącego śledztwo może przedłużyć jego okres na dalszy czas oznaczony.
Dochodzenie powinno być ukończone w ciągu 2 miesięcy. Ale prokurator może przedłużyć ten okres do 3 miesięcy, a w wypadkach szczególnie uzasadnionych - na dalszy czas oznaczony.
Jak sam
[...] Prawnik odpowiadajacy na to pytanie udostępnił do wglądu tylko 30% odpowiedzi.
- Beata Kielar- Tammert
- Biuro Doradztwa Prawnego JURIS
- Gwarków 8/10
- 44-122 Gliwice
- 032 332 69 03
|